INSTAGRAM

18.10.2017

DZIEWCZYNY W OGÓLE POTRAFIĄ LICZYĆ?


Z początkiem października rozpoczął się mój drugi rok studiowania na Politechnice Śląskiej. Wydaje mi się, że troszkę poznałam już ten temat i jest to dobry moment, żeby podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Czy dziewczyny nadają się na polibudę? Może jest to gatunek wymarły i niespotykany w tym miejscu? Jak wygląda zwykły dzień na uczelni oraz czy płeć piękna może liczyć na milsze traktowanie przez prowadzących? Wszystkiego dowiecie się czytając tę notkę, dlatego zainteresowanych zapraszam do lektury.

W społeczeństwie panuje jeszcze przeświadczenie, że kobiety nie nadają się do studiowania nauk technicznych. Płeć ta kojarzona jest z delikatnością, subtelnością i wdziękiem, niewspółgrającymi z matematycznymi wykresami czy pisaniem programu komputerowego. Stereotypowo powinnyśmy zajmować się nauką języków, pracami artystycznymi lub zawodami, w których mile widziana jest empatia np. pielęgniarstwo.
Na szczęście takie myślenie z roku na rok zanika, a kobiety dzielnie pokazują, że dorównują mężczyznom w liczeniu całek. Coraz więcej z nich decyduje się na wybór kierunków politechnicznych, a z biegiem lat rosnącą popularnością cieszy się program Dziewczyny na Politechniki.

Mój kierunek to biotechnologia na wydziale Automatyki, Robotyki i Informatyki (AEiI). Jest to kierunek międzywydziałowy, dzięki któremu zdobywam również wiedzę z zakresu nauk o środowisku (wydział Inżynierii Środowiska i Energetyki) oraz chemii (wydział Chemiczny). Muszę przyznać, że nie jest to łatwa sprawa, zwłaszcza dla osób, które nastawiły się tylko na zajęcia na AEiI. Podczas pierwszych dwóch semestrów dzielnie walczyłam m.in. z fizyką i chemią (również organiczną). Walkę wygrałam, choć to jeszcze nie koniec moich zmagań. Z każdym semestrem jest coraz więcej przedmiotów dla "automatyków", co niezmiernie mnie cieszy i mam nadzieję, że będzie to tylko tendencja wzrostowa.  

Na biotechnologii większą część studentów stanowią dziewczyny, co ma swoje plusy i minusy. Zależy z jakiej strony będziemy na to patrzeć. Choć może się wydawać, że ciężko będzie się nam wszystkim dogadać i pewnie się tam wybijemy, wyrywając sobie włosy z głowy i drapiąc się pazurami (bo baby takie są), to jednak w naszej grupie panuje przyjazna atmosfera i zawsze jest z kim poplotkować.
Na kierunkach takich jak np. Automatyka i Robotyka dziewczyn jest o wiele mniej, choć powoli coraz więcej z nich odważa się wbić się w ten tłum mężczyzn


Część moich moich znajomych z biotechnologii. 


A czy kobiety w ogóle potrafią liczyć? 
Kobiety pod tym względem nie różnią są od mężczyzn. Jedne z nas są świetne w rachunkach i mają umysły typowo ścisłe, a drugie wolą realizować się w dziedzinach humanistycznych. I nie ma w tym nic złego. Wśród panów też znajdziemy zwolenników jednej czy drugiej dziedziny (albo obu naraz). Różni ludzie chodzą po świecie i kobiety nie są wyjątkami. Nie generalizujmy i nie segregujmy każdego stereotypowo. 
PS. U mnie w grupie największym mózgiem jest właśnie dziewczyna, która nie dość, że świetnie radzi sobie z planowaniem i gospodarowaniem czasu, to jeszcze pisała przy tablicy na matematyce tak szybko, że tylko pył unosił się w powietrzu. Pewnie niejeden pan zazdrości jej tej ścisłej głowy.

Jak wygląda zwykły dzień na politechnice?
Muszę Wam przyznać, że nie wyróżnia się on niczym szczególnym. Każdego dnia mamy wykłady, ćwiczenia lub laboratoria. Czasem zdarzy się jakieś okienko w planie, które spędzamy w zależności od potrzeb - na stołówce czy w bibliotece, przygotowując się na kolejne zajęcia. Wydaje mi się, że większość studentów spędza tak czas na uczelni, a przynajmniej ja i moja grupa tak robimy.


Stołówka na Politechnice Śląskiej

Czy czuję się jakoś inaczej idąc przez korytarz pełen mężczyzn (zwłaszcza na moim macierzystym wydziale, gdzie kręci się pełno informatyków i automatyków z różnych lat)?

Raczej nie, choć rok temu w październiku czułam się trochę nieswojo. Ja ogólnie mam stracha przed większymi skupiskami ludzi, a gdy dodatkowo znalazłam się w gąszczu samców poczułam, że moje metr pięćdziesiąt osiem zmalało o jakieś dwadzieścia centymetrów. Starałam się zlewać z tłumem i szybciutko przemieszczać się z punktu A do B. Myślę, że wiązało się to również z potrzebą przyzwyczajenia się do nowego miejsca i ogólnie do nowej sytuacji w jakiej się znalazłam (wiecie, taki typowy pierwszak, który czuje się zagubiony w uczelnianym labiryncie). Dzisiaj czuję się pewniej i nie staram się ukryć swojej obecności. Ubieram się w zależności od humoru, w dziewczęce ciuchy i nawet od czasu do czasu się pomaluję. 


Niektórym z nas zdarza się nawet robić makijaż na uczelni. 

Taką tabliczkę można znaleźć w damskiej toalecie na stołówce.

Jeśli chodzi o milsze traktowanie kobiet przez prowadzących na uczelni... to ja nic takiego nie zaobserwowałam. Dziewczyny muszą tak samo jak mężczyźni być gotowe do zajęć i w taki sam sposób jest sprawdzany ich stan wiedzy. Studentki na co dzień mogą liczyć na przepuszczenie w drzwiach, czy w kolejce do windy. Ewentualnie są pierwsze wpuszczane do sali (choć większość prowadzących i tak wchodzi przed nami, bo muszą włączyć sprzęt np. rzutnik). Wynika to po prostu z dobrego wychowania panów i nie jest to niczym niespotykanym w innych miejscach. Nie spotkałam się również z żadną dyskryminacją studentek. 

Także widzicie, nie ma czego się bać. Kobiety mogą z powodzeniem studiować kierunki ścisłe. Wszystko zależy od preferencji danej osoby. Gdyby ktoś się mnie dzisiaj spytał, czy ponownie wybrałabym polibudę, odpowiedziałabym, że tak. Na rynku pracy jest zapotrzebowanie na inżynierów, a mi nigdy nie sprawiało trudności myślenie techniczne. Co prawda ja jestem szczególnym przypadkiem, który odnalazłby się również w naukach humanistycznych, ale to już temat na inny post. 

Ja na stołówce.
Wszystko, o czym tu wspomniałam, wiąże się z moimi osobistymi obserwacjami i wrażeniami po roku studiowania na Politechnice Śląskiej. Możecie się ze mną nie zgadzać (jeśli tak to zostawcie proszę komentarz - chętnie poznam Wasze zdanie). 

Mam nadzieję, że post się Wam spodobał. Jak zawsze zapraszam do komentowania i do zerknięcia na moje social media :)
INSTAGRAM
FACEBOOK

Ola.

Na sam koniec dodam podziękowania dla Mileny, Karoliny, Julii i Szymona, którzy zechcieli pozować do zdjęcia. Dzięki za to, że pomagacie mi spełniać moje małe marzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... transform: scale(3,5);